Posted add: 27 sierpnia 2018

Recenzja: #20 Żywioły Karteru. Księga I. Ziemia

Salve.
Przyznam, że okładka przyciągająca wzrok i jeszcze fantasy, a że ja lubię ten gatunek, to z chęcią przeczytałam książkę. Chciałam wrócić już do korzeni, a dawno już nie miałam fantasy w ręku. Przy okazji chcę podziękować wydawnictwu WasPos za możliwość przeczytania.









Tytuł: Żywioły Karteru. Księga I. Ziemia
Autor: Meridiane Sage
Wydawnictwo: WasPos
Ilość stron: 316
Data Wydania: 31 maja 2018
Wydanie I
Format: papier
Gatunek: fantasy/literatura młodzieżowa
Podgatunek: high fantasy









Opis:
Raz na siedem lat Karterczycy spotykają się w kamiennym kręgu, aby wybrać nowych Strażników – po jednym z każdej frakcji. Od teraz los Dzieci Żywiołów leży w rękach Falena (Powietrze), Ellie (Ziemia), Rin (Woda) i Aleca (Ogień). Ich zadaniem jest zniszczenie wszystkich nerimich – krwiożerczych i zmiennokształtnych bestii. Jednak… to nie nerimi są prawdziwymi wrogami Strażników. Karter trawi inna siła, potężniejsza i mroczna. Gdy po tysiącu lat dusza dioriego Narissana, syna bogini Nilani i Księcia Piekieł Castiella, uwalnia się z Podziemia, Państwo Żywiołów staje się szachownicą w rozgrywce bóstw i demonów.

Recenzja:
Pierwszy tom z cyklu Żywioły Karteru. Nie mogło zabraknąć tejże książki i u mnie. Jeśli mnie intuicja nie oszukuje, to Autorka używa pseudonimu literackiego. Mimo wszystko jeśli ktoś jest stałym czytelnikiem i ma już za sobą bardzo dużo przeczytanych książek, to niektóre nazwiska mogą już brzmieć tak, używam pseudonimu literackiego. Dla mnie to żaden problem czytać książki kogoś, kto używa innego nazwiska. Są różne powody, dla którego Pisarz woli właśnie w ten sposób wydawać książki. No i przy okazji jakoś tak mi ciężko wymówić imię.
Wracając już do książki, to po zakończeniu czytania, poczułam lekki niedosyt fabularny. Urok cykli, że nie wszystko zostało domknięte i trzeba poczekać na kolejne pozycje. Mimo wszystko mogło być troszkę więcej. Jakoś ten świat i historię na początku, gdy czytelnik poznaje, jakoś bardziej rozbudować, lepiej przedstawić.
Ogólnie historia jak najbardziej na tak, bardzo fajna. Połączenie żywiołów, to akurat dobry pomysł. Spodobało mi się to, że każdy żywioł miał w miarę przybliżoną nazwę, jakby to określić, do swej funkcji. Akurat wcześniej nie zdarzyło mi się czytać o żywiołach, dopiero tutaj zaczęłam coś się zgłębiać. Wróć, czytałam Akademię Wampirów, lecz w tym cyklu to akurat żywioły grały drugorzędną rolę, więc nawet tego nie liczę.
Styl Autorki jest dobry, przyznam to. Przyjemnie i szybko się czyta. Myślę, że warto popracować nad bohaterami. Są, jak dla mnie, jeszcze trochę niezbyt dobrze wykreowani.
Dobrze, że to pozycja debiutancka, bo raczej bym ciężej oceniła tę książkę. Jednak mam pewne wymagania, nie ukrywam, ale przy pozycjach, których są dopiero pierwszymi powieściami, mogę przymknąć oko na pewne kwestie i niedociągnięcia. To znaczy nie jest źle, ale jednak mogło być o wiele lepiej z uwagi na temat i potencjał.

Podsumowanie:
Ja bym tą pozycję poleciła nastolatkom w granicach 13/14 +, którzy nie mają jeszcze zbyt dużych wymagań wobec książek.

Ocena:
6/10 - może być

Tomy:
Żywioły Karteru. Księga I. Ziemia ||

1 komentarz:

  1. Kolejny raz widzę tę książkę na blogach recenzenckich, hm. Trochę kojarzy mi się z dawnymi komiksami czarodziejek W.I.T.C.H, to pewnie przez sam motyw z podziałem na żywioły.

    OdpowiedzUsuń