Posted add: 1 sierpnia 2018

Recenzja: #18 Upadek Tytana

Salve.
Upadek Tytana... Powieść napisana i wydana pod koniec XIX wieku przez Morgana Robertsona. Jeśli ktoś o tym nie słyszał, to zapraszam. I przy okazji chcę podziękować wydawnictwu WasPos za możliwość przeczytania.









Tytuł: Upadek Tytana
Autor: Morgan Robertson
Wydawnictwo: WasPos
Ilość stron: 116
Data Wydania: 21 czerwca 2018
Wydanie I
Format: papier
Gatunek: fantasy/science fiction










Opis:
Życie Johna Rowlanda od lat było dość proste i na swój sposób pozbawione trosk: harował jak wół jako marynarz na statkach pasażerskich, a całość mizernej wypłaty wydawał na podstawowe potrzeby: odzież, jedzenie, no i oczywiście whisky. Wszystko to zmieni się, gdy na pokładzie Tytana – najwspanialszego i największego statku, jaki kiedykolwiek zbudowano – spotka kobietę ze swojej przeszłości, kobietę, która przewróciła jego świat do góry nogami i jest w stanie zrobić to jeszcze raz. Jednak stare znajomości, o których wolałby zapomnieć, okażą się najmniejszymi z jego zmartwień. W plan rejsu wpisze się też intryga, dramaty i solidna dawka mocnych wrażeń.
Prorocza książka Morgana Robertsona może wydawać się inspirowana tragedią Titanica, lecz pomimo zastraszających podobieństw do prawdziwych wydarzeń, została napisana lata przed rozpoczęciem konstrukcji słynnego statku. Jednak „Upadek Tytana” to nie tylko niesamowite spojrzenie w przyszłość z końca dziewiętnastego wieku, ale też opowieść pełna grozy i zwrotów akcji, trzymająca w napięciu aż do samego końca.
Po raz pierwszy wydana po polsku, książka zawiera także dwa krótkie opowiadania dzieła Robertsona: „Poza spektrum”, napisane w roku 1914, opisuje konflikt pomiędzy Ameryką a Japonią, niemalże przewidując wydarzenia na Pacyfiku podczas drugiej wojny światowej. Jest to intrygująca opowieść z lekką nutą science-fiction, skupiająca się na działaniach młodego oficera, który opuścił marynarkę wojenną, by zostać lekarzem, lecz wrócił gdy wojna stała się nieunikniona. Natomiast „W Dolinie Cienia” to bardziej osobista historia, fascynujący thriller z romansem w tle, którego akcja toczy się niemal całkowicie na pokładzie zanurzonego okrętu podwodnego.

Recenzja:
Słyszałam już o tej książce tzn. o opowieści zatytułowanej Upadek Tytana. Historia ta napisana i wydana wcześniej niż statek wypłynął w swój pierwszy i jedyny rejs. Nadarzyła się okazja do przeczytania, więc nie obyło się bez tego, aby i nie zrecenzować.
Nie jest to jakieś specjalnie długie. Krótkie, ale i bardzo fajne. Szybko się czyta. W sumie to przypomina mi Tytanica, ale cóż tu o tym dużo mówić. W sumie nie było jakiegoś wielkiego wow, ale miłe wspomnienia podczas czytania. Trochę się bałam, że powieść wydana pod koniec XIX wieku może być trudna, napisana w ciężkim stylu i języku, ale na szczęście to tylko moje uprzedzenia.
Prócz tej powieści, są jeszcze dwie dodatkowe, które są równie ciekawe. Jednak i tak najbardziej chciałam przeczytać tą pierwszą. Chyba z jasnych względów.

Podsumowanie:
Jeśli ktoś chce przeczytać o tym, cóż to Autor przepowiedział, może sięgnąć śmiało.

Ocena:
7/10 - przyjemne

Brak komentarzy

Prześlij komentarz