JAVRI

30 czerwca 2018

Recenzja: #16 Polskie Archiwum X. Nie ma zbrodni bez kary








Tytuł: Polskie Archiwum X. Nie ma zbrodni bez kary
Autor: wielu
Wydawnictwo: Wam
Ilość stron: 272
Data Wydania: 25 maja 2018
Wydanie I
Format: papier
Gatunek: literatura faktu










Opis:
Makabryczne szkolenie asów polskiej policji.
W śrubę napędową barki powoli sunącej po Wiśle zaplątała się ludzka skóra. Wieść o wstrząsającej zbrodni rozniosła się po całej Polsce. Zelektryzowane wiadomością media donosiły o przerażającym odkryciu. Policja rozpoczęła śledztwo. Czas mijał, a morderca pozostawał na wolności.
Ta zbrodnia stała się obsesją.
W październiku 2017 r., blisko dziewiętnaście lat po mrożącym krew w żyłach odkryciu, policjanci z „Archiwum X“ ujęli podejrzanego. Do tego momentu przygotowywali się bardzo długo. Sprawa o kryptonimie „Skóra“ zaprowadziła ich wcześniej do innych ofiar i kazała zmierzyć się z tajemnicami innych morderstw. Głowa odcięta łopatą, twarz pozbawiona oczu, porzucone w działkowej altanie zwłoki – z każdą sprawą nabierali doświadczenia, odkrywali sposób na mordercę.
Bogdan Michalec i Mariusz Nowak, współtwórcy krakowskiego „Archiwum X“, w toku wielu śledztw przeszli szkołę, w której lekcje prowadzili najokrutniejsi przestępcy. Ta książka jest tego świadectwem.
Na jej kartach towarzyszy im dziennikarz śledczy i reporter – Piotr Litka

Recenzja:
Sięgnęłam po tą książkę, bo chciałam przeczytać coś związanego z kryminałem, ale od takiej, jakby to ująć, technicznej strony. I sprawdzić też, czy moje przypuszczenia się sprawdzają. To znaczy coś nie fikcyjnego, a opartego na realiach, by zrozumieć lepiej działania i motywy ludzi, którzy popełniają zbrodnie nie mając przy tym skrupułów.
Była to dla mnie trochę trudna literatura. Jest to najrzadziej czytana przeze mnie typ literatury, może z uwagi, że ciężko mi się skupić na treści i lubię zapominać to, co stronę temu było. Choć styl dobry, to strasznie takie żmudne. Ledwo przebrnęłam. Taką ilość jestem w stanie przeczytać w kilka godzin, tak tę pozycję czytałam kilka dni.
W sumie to akcja toczy się od 1999 roku po znalezieniu ludzkiej skóry, to zatrzymania sprawcy w 2017 roku. W między czasie są opisane inne zbrodnie oraz potencjalni podejrzani, którzy mogli być sprawcą głównego wątku.
Dowiedziałam się w sumie tego, co już wiedziałam czytając kryminały czy oglądając seriale kryminalne i można przy tym wyciągnąć swoje wnioski. To potwierdziło to choćby moje przypuszczenia, na jakiej zasadzie można określić profil potencjalnego sprawcy przy małej liczbie dowodów. Podobały mi się to, że niekiedy pojawiały się zdjęcia, które zostały opublikowane w książce. Choć nie były to jakieś makabryczne, ale takie, łagodne, że tak to ujmę, które nie wzbudzają jakiegoś przerażenia.

Podsumowanie:
Niektórych spraw nie da się do tak rozwiązać, na przykład w przeciągu roku (wiadomo, nim się zrobi dobrze oględziny, badania, przesłuchania itd). Są takie sprawy, które stają się po jakimś czasie zapomniane. Ale nie dla Archiwum X. Jeśli ktoś chciałby się czegoś dowiedzieć w sprawach związanych z zapomnianymi śledztwami, to może śmiało przeczytać.
Ocena:
6/10 - może być

1 komentarz:

  1. Tematyka jest bardzo interesująca. Może się skuszę na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń